Jak nas słyszą, tak nas piszą - angielski nie tylko w biznesie
autor Administrator, opublikowano 2003-01-08
Wyrazić siebie...
...to przekazać informacje na poziomie językowym, odpowiednim merytorycznie do treści informacji w języku ojczystym, przy zachowaniu tonu i płynności wypowiedzi, sformułowań i słownictwa. Użycie odpowiedniej formy wypowiedzi ma ogrony wpływ na sposób, w jaki postrzegać nas będą nasi partnerzy i klienci zagraniczni. Jesteśmy oceniani według naszych umiejętności językowych. Właśnie ‘small talk’ i ‘socializing’ w wydaniu angielskim może znacząco zaważyć na naszych kontaktach biznesowych poza polską i ostatecznym rezultacie negocjacji.
Trudne sytuacje na wyjeździe
Wielu polskich menedżerów ma ogromne opory przed posługiwaniem się językiem obcym. W obcym sobie językowo i kulturowo środowisku czują się zdezorientowani i zagubieni. Nieumiejętność właściwego komunikowania się w obcym języku staje się barierą trudną do przebycia. Złożenie zamówienia w restauracji, rezerwacja hotelu, nie mówiąc już o krótkiej pogawędce z barmanem staje się batalią. Nieprzewidziane pytanie kelnera wprawia w popłoch, więc na pytanie kelnera czy wolimy kawę białą odpowiadamy ‘yes’, chociaż nie ciepimy mleka, ale nie zrozumieliśmy pytania, więc coś odpowiedzieć trzeba. Na powitanie portiera odpowiadamy zdawkowo w obawie przed kontynuacją konwersacji, schronieni we własnym pokoju hotelowym czujemy się obco, nie rozumiemy napisów w hotelu, nie możemy wysłuchać wiadomości na CNN (a tym samym komentować ich przy ‘business lunch’), dzwonek telefonu w pokoju to kolejny horror, udajemy, że nas nie ma. Mamy szczęście, gdy podczas naszych podrózy służbowych nie pojawi się większy poblem i potrzeba konfrontacji. Jesteśmy przerażeni, gdy musimy złożyć zażalenie lub nasze intencje zostały zrozumiane w niewłaściwy sposób. Są dwa sposoby na uniknięcie takiej sytuacji. Pierwszy: nie nawiązywać kontaktów zagranicznych, przebywać jedynie w towarzystwie polskim lub zawsze z tłumaczem, drugi: nauczyć się posługiwać językiem obcym.
Biznes z tłumaczem
Czujemy się liderami, uważmy, że posiadamy swój własny, unikalny styl, w tym styl zarządzania, osobowość, niepowtarzalne umiejętności biznesowe negocjacji, prezentacji, cz sprzedaży. Reprezentujemy swoją firmę na zewnątrz, bo jesteśmy uznani za najlepszych i czujemy się najlepsi. Następnym krokiem jest planowane rozszerzenie działalności naszej firmy za granicę lub reprezentacja firmy za granicą. Dobrze, jeśli wymagane od nas umiejętności są mierzalne, inaczej wygląda sytuacja, gdy wartości i umiejętności, które przyczyniły się do uzyskania wysokiej pozycji w firmie nie są tak łatwo przenoszone na inne płaszczyzny biznesu w wydaniu obcojęzycznym. W jaki sposób chcemy przekonać zagranicznych partnerów, czy klientów o tym, że jesteśmy właściwym człowiekiem na właściwym miejscu, przez tłumacza? Nie jest to najlepszy sposób. Nawet najlepszy tłumacz nie będzie w stanie przekazać naszej osobowości i kompetencji. Jak wyobrazić sobie spotkania towarzyskie z zagranicznym partnerem, towarzysko-biznesowe spotkania na polu golfowym, korcie tenisowym lub po prostu przy piwie po zakończonych całodniowych negocjacjach. Wszyscy wiemy, że często nawet najtrudniejsze negocjacje można zakończyć sukcesem dzięki nieformalnm spotkaniom pozabiznesowym. Uczestnictwo tłumacza trudno będzie uznać w takich sytuacjach za uzasadnione.
A jak to wygląda w rzeczywistości?
W rzeczywistości wielu polskich menedżerów zbyt mało czasu poświęca przyswojeniu języka obcego, traktując jego znajomość marginalnie. Szybko się zniechęcają, gdy nie uda im się w krótkim okresie czasu przyswoić go sobie na poziomie zaawansowanym. Nie lubią swoich błędów językowych, gdyż z zasady nie lubią popełniać błędów. Wybiorą technikę ukrywania się w obawie przed popełnieniem błędu. Izolacja i ukrywanie się jest lekarstwem krótkotrwałym. Od znajomości języka obcego zależy i będzie co raz bardziej zależał nasz sukces zawodowy. Nie dziwi mnie strach przed mówieniem, jeśli zdajemy sobie sprawę ze swoich braków językowych. Stałe tłumaczenie się menedżerów, szczególnie tych ze słabą znajomością języka i odwoływanie (nie przenoszenie, mimo takiej możliwości!) lektoratów fundowanych im przez organizacje, w któtych są zatrudnieni, szkodzi bezpośrednio im samym, a pośrednio oczywiście firmom, inwestującym w rozwój pracowników, w celu zwiększenia swojej konkurencyjności i rozwoju. Usprawiedliwianie się brakiem czasu jest niekoniecznie właściwe.
Jak sobie pomóc?
Przede wszystkim zrozumieć istotę nauki języka obcego. Samomotywacja jest największą siłą napędową przy zdobywaniu nowej umiejętności, niekoniecznie językowej. Wyrobić w sobie nawyk rozszerzania słownictwa (w internecie znajdziemy strony, z których codziennie wysyłąne są nowe słówka i idiomy), wyszukać odpowiedniego lektora (nie mylić ze szkołą językową. Szkoły językowe zatrudniają różnych lektorów, lepszych i gorszych, z większym lub mniejszym doświadczeniem. Nie stać nas na przypadkowość. Nie mamy także czasu na szlifowanie bez końca gramatyki. Musimy mówić, porozumiewywać się, rozszerzać zainteresowania, uczyć się obcych kultur i w najszybszym tempie wchłonąć wiedzę niezbędną nam do funkcjonowania w świecie anglojęzycznym. W tym wypadku jedynie wykształcony i odpowiednio "obyty" nauczyciel anglojęzyczny "native-speaker" lub lektor polski z odpowiednim stażem zagranicznym i wykształceniem językowo-biznesowym oraz praktyką w pracy w firmach zagranicznych spełni nasze wymagania. Jeśli dysponujemy czasem ratuje nas także wyjazd zagraniczny, najlepiej najbliżej, czyli do Anglii, lub dalej i bardziej egzotycznie - Nowej Zelandii lub Australii. Kursy specjalistyczne dla ludzi biznesu typu ESP są tym czego szukamy. Nie chcemy przecież znaleźć się w "ławce" z piętnastolatkiem. Podróże, poznawanie ludzi i kultur, niekoniecznie na zorganizowanych i komfortowych wycieczkach do drogich, egzotycznych, a tym samym odizolowanych od rzeczywistości hoteli, pomogą nam w rozwoju umiejętności komunikacji i przełamaniu barier w mówieniu. Czy nie jest prawdą, że właśnie unikanie komfortu, czy raczej umiejętność sprawnej adaptacji do nowych, nieprzewidywalnych sytuacji i otwartość na zmiany są motorem innowacyjności, umiejętności niezbędnej w dobie biznesu XXI wieku ?
EQUALS Full English Services
A. Schramm-Newth/ EQUALS FES